Grudzień 22

Polski hip-hop, czyli prostytutki, mamona i dragi

Napisany w kategorii Finanse

Natknąłem się na teorię, która mówi, iż sposób zachowania kiboli podczas pojedynków piłkarskich bardzo dobrze odzwierciedla sytuację dominującą w regionie, z którego ci kibole pochodzą. I ciężko się z nią nie zgodzić. Myślę, że jednakowo sprawa się ma, jeśli chodzi o polskich raperów i teledyski, jakie tworzą do swoich piosenek. Bez wątpienia, że górują w nich finanse. Raperzy śpiewają o tym jak kochają je wydawać, jak dziecinnie łatwo przychodzi im ich tracenie, iż nie szczędzą ich ani na procenty, ani prostytutki ani tym bardziej używki. Tematem przewodnim zwykle jest trzepanie mamony. Że przychodzi im ono z łatwością, iż nie muszą zamartwiać się o przyszłość, że mamona to ostatnia kwestia, o jaką się zamartwiają. Tylko głupi mogą pomyśleć, iż nasz krajowy hip-hopowiec w istocie ma tak wygodnie. W naszym kraju pozycja platynowej płyty zdobywa dysk, który sprzedał się w ledwie 20 tysiącach sztuk, kwot za tantiemy również nie ma zbyt wielu, ponieważ nasze rozgłośnie radiowe niechętnie puszczają czarną muzykę. W piosenkach polskich pseudo-raperów mnóstwo zatem hipokryzji, przesady i chwalenia się. Prawda jest taka, iż faceci którzy każdego dnia siedzą na ławeczce przed szkołą i sporadycznie wydadzą kawałek i wpuszczą go na youtube’a, mogą ledwie pośnić o żywocie amerykańskich hip-hopowców dostających miliony dolarów rokrocznie. A i tym w inkasowaniu kasy w duzym stopniu przeszkodził ostatnio krach finansowy. W końcu w teledyskach zaczęli szastać… najmniejszymi banknotami.

Ten wpis oznaczono: , , ,