Luty 24
Schody drewniane tematem anegdot
Dorabiałem kiedyś przez chwilę jako pośrednik handlowy. Pamiętam tamten czas nadzwyczaj dobrze, ponieważ to są rozmowy z ciekawymi klientami, przeważnie nieograniczany czas działania i całkiem dobre przychody. Zwykle dowiadywałem się od klientów że jestem stworzony do tej pracy bo przyzwoicie się ze mną żartuje a to istota przy spotkaniach sprzedażowych. Często spotykałem się również ze stwierdzeniem, że właściwie mógłbym opchnąć wszystko, nawet bez pojęcia co sprzedaję.
Ta przedmowa nie jest w żadnym razie próbą dowartościowania mej osoby, tylko wstępem do opowieści którą przekazała mi moja kobieta po powrocie któregoś dnia z biura. Z racji jej edukacji i wykonywanej pracy architekta widzi się przynajmniej kilka razy w tygodniu z przedstawicielami przedsiębiorstw wykonawczych, którzy chcą przekabacić ją do umieszczania ich odpowiednich modułów w jej projektach.
I tak nawiedził ich w firmie pracownik firmy produkującej schody wewnętrzne. Powiedziała mi, że już dawno tak ciężko nie odbywała się żadna z jej rozmów, ponieważ ten pan sprawiał wrażenie mocno onieśmielonego – innymi słowy moja zupełna przeciwność. Miał jednak coś, co uczyniło że jest tym z niewielu, którym udało się ją przekonać do schodów ich przedsiębiorstwa. Co ją przekonało? Otóż przeogromna mądrość jaką miał odnośnie do schodów. Od procesu wykonawczego po ograniczenia wynikające z prawa budowlanego.
Zacząłem się więc dopytywać co jest ważniejsze – gadana czy wiedza – i postanowiłem się z nim umówić na jakieś spotkanie. Faktycznie schody to jego mania, może o nich gadać całymi godzinami. Nie tylko o technice, ale znał też sporo śmiesznych anegdot ze schodami w tle i ogólnie bardzo mnie nimi rozbawił.
Ponieważ odniosłem wrażenie totalnie przeciwne od tego opisywanego przez moją małżonkę, na odchodne zapytałem go o to czemu na swojej prezentacji był tak nieśmiały. Wyszło na to, że jest przedstawicielem doskonałym, oznacza to, że ma i gadanę i wiedzę, ale urok mojej kobiety tak go onieśmielił. I tym zdaniem przekupił też moje ego.